„Cisza”, Erling Kagge – ciszę można znaleźć wszędzie

Wierzę, że każdy może odnaleźć ciszę w sobie. Cisza jest w nas bez przerwy również wtedy, gdy otacza nas mnóstwo dźwięków.

Lektura Ciszy Erlinga Kagge sprawiła, że na chwilę zatrzymałam się, spojrzałam na swoje życie z nieco innej perspektywy. Żyjemy w hałasie, otoczeni dźwiękami i właściwie nie zwracamy już na to uwagi. Przyzwyczailiśmy się do zgiełku do tego stopnia, że cisza wydaje się czymś dziwnym, niepożądanym, nudnym. Kagge przekonuje nas, że tylko w ciszy człowiek może odnaleźć siebie, że ona jest największą wartością.

Chociaż w książce jest niewiele treści, przemówiło do mnie to, co autor miał na myśli. Sam Erling Kagge jest niezwykle inspirującą osobą – podróżnikiem, wykładowcą, przedsiębiorcą i właścicielem wydawnictwa w Norwegii. Samotnie dotarł na biegun południowy, zdobył też biegun północny, Mount Everest i opłynął dwukrotnie Ocean Atlantycki. Napisał też kilka książek, z których w Polsce ukazała się niedawno właśnie Cisza.

Książka napisana jest w doskonałym stylu. Język momentami jest poetycki, a słowa niosą głębszy przekaz, nie tracąc przy tym prostoty. Czytanie tego eseju, bo Ciszę właśnie tak bym nazwała, to smakowanie każdego zdania. W 32 króciutkich rozdziałach (edit: właściwie w 33 rozdziałach) zawarte zostały odpowiedzi na trzy pytania postawione przez autora na początku książki: Czym jest cisza? Gdzie ona jest? Dlaczego teraz jest ważniejsza niż kiedykolwiek? Dowiadujemy się jak znaleźć w sobie ciszę, czym jest dla nas i dlaczego jest taka ważna. Cisza nie musi oznaczać odseparowania od świata, możemy ją osiągnąć w nas samych, w naszej głębi. Autor powołuje się na różnych filozofów, poetów i artystów, którzy uwzględnili wartość ciszy w swoich pracach. Przytacza też przykład Elona Muska, który ma otwarty umysł i jest wizjonerem między innymi dzięki temu, że w jego życiu cisza odegrała dużą rolę.

Szczególnie fascynujące są fragmenty, w których Kagge mówi o swojej podróży na Antarktydę. Podczas pięćdziesięciu dni wędrówki jedyne co widział to śnieg. Poznał ciszę na wylot, dlatego uważam, że jego przemyślenia za wartościowe i szczere.

Antarktyda to najcichsze miejsce na świecie, w jakim byłem. Szedłem sam na biegun południowy, w rozciągającym się dookoła monotonnym krajobrazie nie było żadnych wytworzonych przez człowieka dźwięków, oprócz tych, których sam byłem sprawcą. W samotności na lodzie, w głębi wielkiej białej nicości, mogłem tę ciszę usłyszeć i poczuć.

Autor pozostawia nam interpretację tego, co on sam uważa za słuszne. Nie narzuca swojego zdania tylko umiejętnie przekonuje, abyśmy poszukali ciszy w naszym życiu. Dzieli się swoimi przemyśleniami, co samo w sobie budzi natchnienie. Bardzo lubię poznawać myśli osób, które odrzucają schematy, robią coś więcej niż tylko to, czego się od nich wymaga, a rzeczywistość nie przestaje ich zadziwiać.

Po przeczytaniu tej książki postanowiłam zastosować jedną z porad Kagge w praktyce. W moim pięknym mieście jest rzeka i zielone tereny przy niej. Udałam się więc nad nią sama, usiadłam nad brzegiem, wyłączyłam telefon i schowałam słuchawki. Nie czytałam, nie słuchałam muzyki, nie robiłam nic. Po prostu siedziałam i wsłuchiwałam się w wodę, obserwowałam kaczki i rozkwitającą, majową zieleń. Słońce ogrzewało promieniami moją twarz, a do moich uszu docierał śpiew ptaków. Odrzuciłam wszystko, starałam się nie myśleć o niczym innym niż o tej właśnie chwili. Wiecie co? Kiedy wracałam do domu miałam uśmiech na twarzy. Wszyscy patrzyli na mnie podejrzliwie (to musi być dziwne widzieć kogoś uśmiechniętego w środku dnia, idącego ulicami miasta – ludzie zazwyczaj są posępni w naszym kraju). Poczułam się dobrze, jak nigdy dotąd. Kagge ma rację – wewnętrzna cisza jest wartością samą w sobie.

W odcinaniu się od świata nie chodzi o odwracanie się do otoczenia plecami, przeciwnie: o zobaczenie świata wyraźniej, utrzymanie obranego kierunku i próbę pokochania życia. Cisza sama w sobie wzbogaca.


Dziękuję wydawnictwu Muza za inspirującą lekturę w pięknej oprawie 🙂

  • Marcin Zakrawacz

    Najważniejsze to wewnętrzny spokój i wyciszenie 🙂

    • Tylko jak to osiągnąć w tym świecie? Dobrze, że jest jeszcze ta natura, która przynosi ukojenie 😉

  • Ewa Matuszkiewicz

    Takie chwile wywołują uśmiech. Piękna pogoda i natura to najlepszy sposób na celebrowanie ciszy 🙂

    • Zdecydowanie 🙂 Muszę to robić częściej 😉 Pozdrawiam

  • Ładnie, ładnie. Poradę rzeczną stosuję w praktyce od lat wielu. Na studiach potrafiłem przewędrować rowerem dobrych kilka kilometrów własnie po to, żeby posiedzieć nad rzeką. W ciszy/nieciszy.

    • A ja mam takie piękne tereny tak blisko, a nie korzystam na tyle często na ile bym chciała. Muszę to koniecznie zmienić i również wyrobić sobie taki zwyczaj 🙂

  • Właśnie skończyłam czytać Ciszę i jest to pierwszy raz kiedy sama napisałam recenzję książki. O ile można nazwać to recenzją 😉 No ale pierwsze koty za płoty. Moje spostrzeżenia są bardzo podobne do Twoich, z tą tylko różnicą, że dla mnie rozdział 33 jest najbardziej wymowny, a podziękowania i źródła stanowią w moim rozumieniu treść dodatkową, niezależną od rozdziałów.

    • Masz rację, powinnam napisać 33 rodziały 😉 Super, bardzo się cieszę że udało Ci się napisać pierwszą recenzję, gratuluję 🙂 A gdzie można przeczytać? 🙂