Dmitry Glukhovsky „Futu.re” – co z tą nieśmiertelnością?

Futu.re polecił mi mój przyjaciel, który podobnie jak ja lubi dobrą literaturę sci-fi. Zapowaidała się przyjemna lektura, a do tego zachęcały fenomenalne ilustracje wykonane przez Sergey'a Kritskiy'ego. Powieść okazała się lepsza niż się spodziewałam. To jedyna książka sci-fi, przy której zakończeniu autentycznie uroniłam łzę. Nawet więcej niż jedną.

Powieść poruszyła mnie dogłębnie, wywarła ogromne wrażenie trafnością spostrzeżeń i zobrazowaniu ludzkich relacji. Tych trudnych relacji, między ludźmi po przejściach. Była mocna, dobitna, momentami brutalna i pełna odniesień do współczesnych wydarzeń społeczno-politycznych. Znajdziecie tam wiele emocji, często skrajnych. Akcja dzieje się w dalekiej przyszłości kiedy to ludzie…nie umierają. Bynajmniej znaczna ich część. Pokonali śmierć, są piękni i młodzi. Jest ich tak dużo, że musieli przeorganizować świat i zmienić drastycznie politykę prorodzinną. 

Powieść Glukohovsky'ego podzielona jest na krótkie rozdziały, które można sobie dawkować. Czyta się ją bardzo dobrze. Przeżywa losy każdego z bohaterów, stara się ich zrozumieć, denerwuje na nich, współczuje im, kocha i nienawidzi razem z nimi. Książka nie należy do łatwych, dotyka trudnych tematów i nie wszystkim może odpowiadać poziom brutalności, a także duszny klimat. 

Postacie w Futu.re są wielowymiarowe, a warstwa psychologiczna i społeczna głęboka. Bohaterowie przechodzą przemiany, szukają odpowiedzi na dręczące ich pytania, a w ich wnętrzu chowają się głębokie rany. Smutna opowieść, która dała mi wiele do myślenia. Przedstawiła wersję świata, w którym nie chciałabym żyć. Czy zastanawiałam się jakby to było być nieśmiertelną? Wiele razy. Jednak po przeczytaniu Futu.re odechciało mi się nieśmiertelności. Dostrzegłam jej pułapki i koszt, jaki musi ponieść świat i całe społeczeństwo. Glukhovsky znany jest z pesymistycznych wizji, i podobnie jak w Metro, nie pozostawia nam zbyt wiele nadziei. W dobie „pozytywnego myślenia” i zachwytu nad osiągnięciami ludzkości których dokonaliśmy, lub możemy dokonać, takie otrzeźwienie jest bardzo pożyteczne.

Czytając Futu.re w pewnym momencie zapomina się, że to fikcyjna rzeczywistość, tak doskonale pasuje do świata w którym żyjemy. Oszukujemy czas, którego nie da się oszukać. To co stare i brzydkie wyrzucane jest poza margines, a kult piękna i młodości widać dosłownie wszedzie. Futu.re jest uniwersalnym dziełem, które na pewno pozostawi ślad w Waszych umysłach. Czekam na kolejne powieści Glukhovsky'ego.

Moja ocena: 9/10

  • Pepe Reina

    ok, jak tylko skończę Metro, zabieram się za Future :O

    • Obsesyjna

      Zdecydowanie polecam 🙂