Jak (nie)skutecznie zachęcać do czytania książek?

O tym, że książki wzbogacają nie muszę przekonywać nikogo, kto przyjemność czytania włączył na stałe do swojego życia. Jednak jak wiemy z różnych źródeł (np. z raportów Biblioteki Narodowej) spora część osób nie dostrzega w książkach potencjału. Chcielibyśmy to zmienić i zachęcić jak największą liczbę nieczytających do sięgnięcia po lekturę. W tym naszym pragnieniu, by miłość do książek ogarnęła wszystkich, zdarza się nam zagalopować. Tak, mole książkowe też mają swoją ciemną stronę i mogą działać na niekorzyść promocji czytelnictwa. Sporo się mówi o tym, co robić żeby poprawić stan czytelnictwa w Polsce, jednak czasem warto spojrzeć na sprawę z nieco innej perspektywy.

Jak zniechęcić innych do czytania?

1. Udostępniaj w social media akcje i kampanie stosujące negatywne wzmocnienia, mające na celu wywołanie poczucia wstydu u odbiorcy nieczytającego lub rzadko czytającego książki. Musi poczuć, że jest z nim coś nie tak, skoro nie jest aktywnym czytelnikiem. Niech poczuje się gorszy, mniej wartościowy. To na pewno uświadomi mu jego błąd.

2. Przy każdej okazji kupuj książki na prezent wszystkim znajomym i bliskim. Oczywiście te książki, które interesują tylko Ciebie. W końcu najważniejsze, by przekonać innych do swojego gustu. Komuś, kto skłania się ku kryminałom, kup romans, a osobie zainteresowanej reportażami podaruj sympatyczny horror.

3. Zamęczaj innych dyskusjami o książkach – na żywo i w social mediach. Nie daj nikomu dojść do słowa. Mów w kółko o przeczytanych książkach, najlepiej tych, których nie zna nikt z grona znajomych – zyskasz przewagę w dyskusji.

4. Kiedy znajomy poprosi Cię o poradę dotyczącą książek, głośno komentuj i krytykuj jego książkowy gust. Następnie zarzuć go samymi ambitnymi tytułami i klasykami, które „przecież powinien znać”.

5. Czytając w publicznym miejscu trzymaj książkę tak, by zasłaniać okładkę i pilnuj, by nikt przypadkiem nie zobaczył co czytasz. Szczególnie, jeśli tym razem zamiast José Saramago wziąłeś pierwszy lepszy kryminał z Biedronkowej wyprzedaży.

6. Mów wszystkim, że e-book i audiobook to nie książka. Przecież tylko papierowa wersja ma wartość, a osoby korzystające z tych podstępnych zdobyczy technologii nie są prawdziwymi czytelnikami.

7. Na każdym forum i grupie filmowej, lub podczas dyskusji ze znajomymi, zawsze mów, że film/serial jest o wiele gorszy, a książka została sprofanowana. Nie zapomnij wspomnieć po raz setny jak gardzisz ekranizacjami i adaptacjami, bo one nigdy nie dorównają swoim książkowym pierwowzorom.

8. Traktuj z góry wszystkich, którzy czytają mniej „ambitne” książki. Wytykaj im błędy w myśleniu, wyśmiewaj i z pogardą przytaczaj przykłady bestsellerów z Empiku.

9. Nie uznawaj innych gatunków niż ten, który czytasz. Czuj misję przekazywania jedynej i słusznej prawdy całemu światu.

10. Wystrzegaj się nowości książkowych, nie sięgaj po prace debiutantów, z niechęcią odnoś się do łączenia gatunków literackich i tworzenia nowych form. W końcu prawdziwa literatura swoje najlepsze czasy ma już za sobą.
 

A tak już całkiem na poważnie.

Promocja czytelnictwa to trudna sprawa, o czym wiadomo nie od dzisiaj. Jest wiele wartych uwagi akcji i kampanii skierowanych do dorosłych, które mają ukazać czytanie jako atrakcyjną formę spędzania czasu i samorozwoju. Nie brak też wszelkich festiwali literatury, klubów dyskusyjnych, wymian książkowych, nocy bibliotek czy targów książkowych. Oczywiście, te inicjatywy są świetnie, ale ich odbiorcami są głównie osoby już czytające książki. Dorośli nie zmieniają tak łatwo swojego myślenia, a sposób postrzegania przez nich książek wynika z różnych życiowych doświadczeń, lub ich braku. Na pewno nie uda się ich przekonać poprzez deprecjację i nieustanne podkreślanie wyższości czytelnictwa nad wszystkim innym. Niedawno pewien Pan napisał mi, że dopiero na emeryturze odnalazł radość w czytaniu książek. Bardzo mnie ucieszył jego głos, bo przecież tak naprawdę w tym wszystkim chodzi o to, by samemu dojrzeć do pewnych decyzji i żyć w zgodzie ze sobą. Dlatego moim zdaniem, najskuteczniejszą metodą promocji czytelnictwa jest dawanie przykładu, nie próbując na siłę zmienić rzeczywistości, oraz akcje skierowane do dzieci i rodziców. Właśnie tego rodzaju działania mogą przynieść najlepsze efekty, w końcu czym skorupka za młodu nasiąknie…Osobnym tematem jest wpływ lektur szkolnych na stan czytelnictwa wśród młodych ludzi. Przymus, i dobór lektur niedostosowany do zmieniającej się rzeczywistości, powoduje, że młodzi ludzie porzucają przygody z książkami na tym etapie. Chociaż nie wszystkie lektury odstraszają, ja osobiście dobrze wspominam m. in. Mistrza i Małgorzatę, Zbrodnię i karę czy Lalkę, to mimo wszystko szkoła potrafi skutecznie zniechęcić do czytania. Kwestia lektur szkolnych to temat rzeka, nie sądzę też by cokolwiek w tej kwestii zmieniło się w najbliższym czasie.

Działania o ogólnym zasięgu nie przynoszą spektakularnych efektów i moim zdaniem każdy z nas powinien przykładać się do tego, by wpływać na stan czytelnictwa. Czy to czytając publicznie i inspirując innych, czy pokazując znajomym i bliskim, że czytanie to świetna rozrywka. Warto jednak pamiętać, by robić to z wyczuciem i większą empatią.

  • To aż przerażające ile w tym poście jest prawdy. 😀 Fajnie, że go napisałaś. ^^
    Ja niestety mam czasem tendencję do chowania okładki książki, bo czasami ta okładka bywa naprawdę no dziwna, albo jest na niej męska klata i trochę głupio. Zawsze się boję, że zostanę osądzona jako osoba czytająca tylko romansidła. :c

    • Dziękuję 🙂
      Haha, ale może się okazać, że kogoś właśnie ta męska klata zachęci 😀

  • raistand

    Ad 6. Akurat w TV leci reklama pewnego banku. „Nie kupuję książek a dużo czytam”. Za każdym razem jak to słyszę mam ochotę podyskutować z osobą, która to wymyśliła.

    • Pepe Reina

      Może ściąga na piracie 😀

    • Też widziałam tę reklamę i to nie pierwszy raz kiedy spotkałam się z takim podejściem. Domyślam się co autor miał na myśli, ale brzmi to niefortunnie.

  • W punkt.
    Niestety do czytania nie można przymusić, a te wszystkie wielkie akcje czytelnicze niestety trafiają w większości tylko do czytających. Ci co nie czytają o wszystkim nie mają pojęcia.
    Dla mnie dużo więcej w kierunku poprawy czytelnictwa robią gry. Sporo osób sięga po książki, żeby poznać fabułę np. Widźmina, Metro czy Survarium. Później to się już jakoś tak samo nakręca. 🙂

    • Nie pomyślałam o grach w ten sposób. Masz rację, w fantastyce na pewno gry robią kawał dobrej roboty dla czytelnictwa 😉

  • Myślę, że albo ktoś to lubi, albo nie.. i nie da się na siłę przekonać kogoś do czytania książek. Tak samo jak z innymi hobby, albo coś polubimy, albo nie… Jednak nic nie zniechęca bardziej niż nudne powieści. Pamiętam jak chodząc do szkoły myślałam, że czytanie jest nudne, bo w większości takie były lektury. Dopiero później zaczęłam czytać dla przyjemności, traktując czytanie jako rozrywka 🙂

    • Racja, nic na siłę 🙂 Lektury to dość trudny temat i chociaż nie wszystkie są nudne, zniechęcają. Myślę, że to nawet chodzi o ten przymus czytania określonych tytułów. Gdyby dać więcej swobody młodym ludziom, albo chociaż dobierać część lektur do ich potrzeb, może tę niechęć można by zminimalizować 😉

  • Dużo w tym prawdy. Niestety, czasem największymi wrogami czytelnictwa są sami czytelnicy. Większość z nich ma dobre zamiary, ale osiągają efekt przeciwny do zamierzonego. W dodatku bardzo dużo ludzi nie uświadamia sobie, że motywacja negatywna to doskonały sposób na niechęć. Mi się wydaje, że w przypadku wielu osób działanie bezpośrednie nie ma większego sensu. Jeśli ktoś nie wyniósł czytania z domu lub nie zaczął czytać np. w liceum, to żadne racjonalne argumenty tu nie pomogą. Tak, jak piszesz – takim osobom trzeba otworzyć drzwi, żeby sami przez nie przeszli, a nie przepychać ich przez dziurkę od klucza.

    • Z tą negatywną motywacją to naprawdę można strzelić sobie w stopę. Nie dość, że w ogóle nie zachęca i odstrasza, to jeszcze utwierdza w stereotypach i przekonaniu, że czytający uważają się za lepszych.