Jarosław Grzędowicz, „Księga jesiennych demonów” – groza życia codziennego

Jesteśmy wolni i możemy wszystko. Czasami to owocuje nieszczęściem. To, że mamy zawsze jakiś wybór i nie wiemy, co będzie dalej, czyni nasze doświadczenie niepowtarzalnym. Mamy do dyspozycji taki maleńki odcinek czasu, ale przez to, że nie wiemy, co było przed nim i co będzie potem, a nawet czy w ogóle istnieje jakieś „potem”, sprawia, że jest porównywalny z nieskończonością.

Księga jesiennych demonów to zbiór pięciu opowiadań grozy. W przedstawionych przez autora historiach siły nadprzyrodzone wkraczają w życie codzienne bohaterów i oddziałują na nie. Wszystkie opowiadania są osobliwe i oryginalne, momentami dziwne. Poruszają kwestie naszych największych obaw i pragnień. Doskonała lektura na jesienne wieczory – mroczna i nieco depresyjna. Księga jesiennych demonów jest trafnym połączeniem grozy z psychologiczną analizą człowieka, okraszonym niesamowitym klimatem. Oprócz Prologu i Epilogu, które składają się na jedno opowiadanie rozpoczynające i zamykające całość, znajdziecie pięć mini powieści. Samo wydanie przykuwa uwagę. Okładka wpasowuje się w klimat, a treść została opatrzona rewelacyjnymi ilustracjami autorstwa Domnika Brońka.

Życie boahterów w Księdze jesiennych demonów jest pasmem porażek i nieudolnych prób poprawy swojego losu. Każdy z nich chce odmiany. Pierwsze opowiadanie Klub Absolutnej Karty Kredytowej wydaje się nieco za długie i na siłę rozciągnięte, ale na uwagę zasługuje świetnie skonstruowana fabuła i zaskakujące zakończenie. Zastanawialiście się jak by to było gdyby udało się Wam zyskać dostęp do nieograniczonej puli pieniędzy? Brzmi jak spełnienie marzeń, ale przecież nie ma nic za darmo… Kolejne opowiadanie, Opowieść Terapeuty, jest groteskową historią, która wprowadziła mnie w refleksyjny nastrój. Autor przedstawia pracę psychologa i jego wewnętrzne zmagania, wplatając w to fantastyczny wątek. Trzecie opowiadanie Wiedźma i wilk napełniło mnie smutkiem. Wyjątkowa, poruszająca opowieść o wolności i relacjach międzyludzkich (i nie tylko międzyludzkich). Piorun to czwarte, moim zdaniem najmniej udane, opowiadanie w tym zbiorze. Porusza temat kryzysów małżeńskich i zdrady w dość ciekawej koncepcji fantastycznej. Zabrakło mi tu jednak konkretnej akcji. I w końcu piąte opowiadanie Czarne motyle, które poruszyło mnie najbardziej i zachwyciło językiem narracji. W trakcie lektury poznałam historię Ireny. Doświadczając jej samotności targały mną różne emocje takie jak smutek, żal, nadzieja czy nostalgia. Momentami na moim karku pojawiał się dreszczyk grozy. Świetny klimat. I jeszcze dla smaku dodany wątek alchemiczny – dla mnie mistrzostwo.

Styl Grzędowicza jest niesamowity. Czytając skonstruowane przez niego zdania odczuwa się wszystkie emocje towarzyszące bohaterom i atmosferę opisywanych miejsc. W opisie wydawnictwa możecie przeczytać, że jest to „obowiązkowa lektura dla wszystkich wielbicieli stylu Stephena Kinga”. Zgadzam się z tym. Opowiadania z Księgi jesiennych demonów mają dodatkowo głębsze znaczenie i fascynującą warstwę psychologiczną. Dotykają naszych najgłębszych pragnień i myśli, niosą ze sobą przesłanie i refleksję. Prawdziwie jesienna lektura 🙂

Najwyraźniej jednak zdarza się i tak, że ktoś wstaje rano, goli się i wychodzi z domu tylko po to, żeby przekonać się, że wszystko, co miało dla niego znaczenie, nagle znika, zostaje postawione w stan likwidacji, wali się, wybucha i nie odpowiada na telefony. Jego osobista mapa pokrywa się białymi plamami i w zasadzie przestaje być mapą.

Moja ocena: 7,5/10 

  • Marcin Zakrawacz

    Hmmm trzeba przeczytać póki jeszcze jesień 😉

  • Czytałam książkę kilka miesięcy po pierwszym wydaniu (jak ten czas leci – to już prawie 13 lat) i muszę przyznać, że już niewiele co z niej pamiętam. Trzeba ją będzie sobie odświeży. 🙂

    • Ja przez przypadek wpadłam na wznowione wydanie, swoją drogą naprawdę klimatyczne 🙂 Warto wracać do tych opowiadań, nie znam innej tak idealnie listopadowej lektury 🙂

  • Czy tylko ja tak mam, że nie przepadam za zbiorami opowiadań? Nie wiem w sumie dlaczego, ale wolę typową powieść, niż luźne opowiadania. Pozdrawiam. 🙂

    • W sumie nie znam osoby, która lubiłaby opowiadania bardziej od powieści 🙂 Ja przekonałam się do opowiadań dzięki Stephenowi Kingowi, Teraz często sięgam, zwłaszcza w gatunkach takich jak fantastyka i horror. Pozdrawiam również 😉

  • Adrian Pawłowski

    Mam sentyment do tej książki 🙂 Bardzo klimatyczne opowiadania 🙂

    • I w dodatku nadal aktualne, po tylu latach 🙂 Pozdrawiam 🙂