Małe Życie – opowieść o cierpieniu i sile męskiej przyjaźni

(…) Willem spojrzał na Jude'a i poczuł to samo, co odczuwał czasami, kiedy myślał poważnie o nim i jego życiu. Smutek, można by rzec, ale nie smutek pełen litości, lecz większy smutek, taki który obejmował wszystkich nieszczęsnych, borykających się z życiem, miliardy ludzi, których nie znał, przeżywających swoje życie; smutek, który mieszał się z zachwytem i nabożnym lękiem wobec trudu, z jakim ludzie wszędzie na świecie próbują żyć, nawet kiedy ich dni są niezmiernie trudne, nawet gdy okoliczności są podłe. Życie jest takie smutne, myślał w tych chwilach. Jest takie smutne, a jednak wszyscy musimy je przeżywać. Wszyscy się go czepiamy, wszyscy szukamy czegoś, co da nam pociechę.

Powieść Małe Życie autorstwa Hanyi Yanagihary odniosła duży sukces w Stanach Zjednoczonych. Książkę okrzyknięto najgłośniejszą powieścią 2015 roku i nie znalazłam zbyt wielu negatywnych opinii na jej temat. Chociaż na początku ciężko mi szło czytanie i chciałam odłożyć Małe Życie z powrotem na półkę, cieszę się, że jednak tego nie zrobiłam. Opowieść bowiem dojrzewa wraz z jej bohaterami.

Małe Życie opowiada historię czwórki przyjaciół, mężczyzn którzy wchodzą w dorosłość: artysty JB, Malcolma – architekta, Jude'a – prawnika oraz Willema, który jest aktorem. Wszyscy są ambitni i chcą osiągnąć sukces w swojej dziedzinie. Czytelnik wyrusza w podróż przez wiele kolejnych lat ich życia i przyjaźni.

Bohaterami powieści są mężczyźni i to właśnie na ich emocjach, przeżyciach, traumach i losach skupia się autorka. Nie przeszkadzał mi brak żeńskich postaci w powieści, a właściwie ich drugoplanowość. Prawdę mówiąc fabuła skupia się głównie na postaci Jude'a. Jego historia jest mocna, poruszająca i dramatyczna. Poczucie wstydu i konsekwencje tragicznych zdarzeń z dzieciństwa rzutują na obecnym życiu Jude'a. Jest on osobą nieufną i skrytą, a najwiązanie bliskości z innymi uniemożliwiają mu poczucie winy i strach przed odrzuceniem.

Jude bał się wszystkiego, jak mu się czasem wydawało, i nienawidził się za to. Lęk i nienawiść, lęk i nienawiść: czasami miał wrażenie, że nie posiada innych cech. Lęk przed wszystkim i nienawiść do siebie.

Na początku miałam problem z przebrnięciem przez narrację. Ciężko mi było wpasować się w ten styl, ale myślę że dzięki niemu autorka mogła osiągnąć większy poziom autentyczności. Książka mogłaby być krótsza. Momentami jest naprawdę nudna i porusza wiele zbędnych wątków, szczególnie na samym początku. Odniosłam wrażenie, że fabuła dojrzewała wraz z bohaterami. Z czasem postacie starzeją się, odkrywają co jest ważne i tak samo dzieje się z narracją. Na końcu powieści poziom jest naprawdę wysoki i odczuwa się piękno przebijające przez tragizm. Język staje się bardziej płynny, a zbędne wątki zostają ograniczone. Większość zdarzeń opisanych w tej książce wydaje się wręcz nieprawdopodobna. Trzeba jednak wziąć pod uwagę miejsce akcji (Stany Zjednoczone), gdzie świadomość społeczna i obyczajowa jest całkiem inna. Warto więc spojrzeć na Małe Życie nie z perspektywy tego co znamy na co dzień, i obserwujemy w naszym otoczeniu, ale zachować otwarty umysł. 

Największą zaletą tej książki jest przede wszystkim historia Jude'a. Wstrząsająca, tragiczna i momentami wręcz zbyt dramatyczna. Ile cierpienia jest w stanie znieść jeden człowiek? Małe Życie oswaja z tym, że cierpienie jest częścią życia człowieka, jest w nie wpisane. To najbardziej osobisty fragment egzystencji i najgłębiej ukryty. To właśnie cierpienie nas definiuje. Definiowało też Jude'a. Nawet przyjaźń i oddani bliscy nie są w stanie zaleczyć ran, które powstały w przeszłości. Małe Życie to także opowieść o bezwarunkowej przyjaźni, która w życiu całej czwórki jest najbardziej wartościowym darem.

Cała sztuka z przyjaźnią polega na tym, żeby znaleźć ludzi lepszych od siebie, nie inteligentniejszych, nie bardziej cool, ale lepszych, serdeczniejszych i bardziej wybaczających, a potem szanować ich za to, czego mogą cię nauczyć, i słuchać ich, gdy mówią ci coś o tobie samym, choćby i najgorszego…albo i najlepszego, to się zdarza; i ufać im, co jest najtrudniejsze ze wszystkiego. Ale też i najlepsze.

Podczas czytania tej książki targało mną wiele emocji, głównie przejmujący smutek, empatia, gniew, wzruszenie i troska. Bądźcie przygotowani na to, że lektura Małego Życia wyczerpie Was emocjonalnie i na pewno nie pozostawi obojętnymi.

Moja ocena: 7/10

  • Pepe Reina

    Kusząca recenzja 😉

    • Dziękuję 🙂 Polecam lekturę, aby przekonać się samemu 🙂

  • Paulina Nowicka

    Dużo czytałam o tej książce, ale nie miałam okazji jeszcze się z nią zapoznać. Trochę przeraża mnie objętość i nudny początek 😉 Ale chyba warto 🙂

    • Zdecydowanie warto 🙂 Nawet po to by się przekonać 🙂

  • Marta Wyszkowska

    Czyli trzeba szykować chusteczki. O „Małym życiu” dużo się mówi, na pewno po nią sięgnę. Na lubimyczytac ma bardzo wysoką notę, chociaż znalazłam też kilka niepochlebnych opinii.

    • Osobiście nie uważam tej książki za arcydzieło, ale jest wartościowa 🙂 Polecam 🙂