Andrzej Pilipiuk, „Konan Destylator” – kto Jakuba nachodzi, sam sobie szkodzi…

Egzorcysta zadumał się. W dzieciństwie, a nawet w młodości oczywiście był chuliganem. Kradł, to znaczy konfiskował cytryny z oranżerii. Jak pozostali wojsławiccy zakapiorzy ostrzył przed zabawą nóż o piaskowcowy postument pomnika Tadeusza Kościuszki. Z niejednej zabawy wrócił jako spółka Reksio & Uszatek – z podbitym limem i rozwalonym uchem. Bywało nawet, że z przetrąconą szczęką. No i raz księdzu proboszczowi pokazał język…Ale potem wydoroślał i zmężniał. Porzucił szczeniackie zabawy na rzecz poważnej, dojrzałej przemocy, a zamiast złośliwych figli wycinanych sąsiadom zabrał się do konkretnej krwawej wojny z Bardakami.

Czekałam z niecierpliwością i podekscytowaniem na premierę kolejnej, już ósmej części, przygód wiejskiego degenerata i egzorcysty – Jakuba Wędrowycza. Uwielbiam niedorzeczności, które pojawiają się w historiach z udziałem tego osobnika. Wszystkie nasze polskie przywary, stereotypy, zabobony i mentalność w jednym miejscu. Jeśli chodzi o absurd, jak zwykle się nie zawiodłam. Jednak nie wiem co się stało, ale Wędrowycz już jakby nie ten. Złagodniał! Zbiór opowiadań Konan Destylator jest przeciętny, a zakończeniom historii często brakuje jakiegoś wyraźnego akcentu. Z opowiadaniami jest problem, że w tak krótkiej formie ciężko o finał który usatysfakcjonowałby każdego.

Pomijając już puenty, połowa opowiadań była naprawdę dobra. Szczególnie podobały mi się Gruba kreska, Szkolne wspominki (przy nawiązaniu do Akademii Pana Kleksa płakałam ze śmiechu) i Stalkerzy. Niektóre opowiadania wiały nudą, osobiście też liczyłam na więcej historii z wampirami – uwielbiam je!

Może i jesteś, koleś, komuchem, ale jednocześnie jesteś też wampirem, a takie podlegają likwidacji z tego powodu, że po prostu podlegają likwidacji.

Absurd jest wszechobecny. Znajdziecie tu wszystko: zombiaki, wampiry, szalonego naukowca, ninja, podróże w czasie i do alternatywnych rzeczywistości, eksperymentowanie z jaźnią, wizytę w Czarnobylu (swoją drogą te opowiadanie było naprawdę dobre!), duże ilości chlania oraz oczywiście Bardaków, którym to obrywa się po mordzie. Jakub i Semen po raz kolejny pokazują kto rządzi w Starym Majdanie.

Stare kozackie przysłowie mówi, że z sąsiadami trzeba żyć dobrze albo ich zlikwidować i zakopać.

Każde opowiadanie zawiera dużą dawkę nawiązań do współczesności, popkultury, nowych trendów i ruchów społecznych. Jeśli lubicie absurdalne historie suto zakrapiane domowej roboty alkoholem, to z pewnością spędzicie mile kilka wieczorów z tą książką. I trochę się pośmiejecie. Książka jest tak skonstruowana, że nie musicie znać wcześniejszych przygód Jakuba – autor wyjaśni wam co i jak.

Moja ocena: 7/10 (nieco zawyżona z uwagi na sentyment do początków moich przygód z Wędrowyczem. Homo bimbownikus, Weźmisz czarno kure czy Zagadka Kuby Rozpruwacza – chciałabym znowu zobaczyć takiego Wędrowycza w akcji.)

  • Marcin Zakrawacz

    get out of here stalker 😛

    • Nie wiem czy te opowiadanie jest nawiązaniem do gry, ale poziom absurdu jest wart uwagi 😀

  • Muszę w końcu spróbować Pilipiuka. 🙂

    • Ja Pilipiuka znam tylko z przygód Wędrowycza, ale słyszałam że jeszcze jest dobre Oko Jelenia 🙂

  • Adrian Pawłowski

    Niestety Wędrowycz się robi coraz słabszy. Bynajmniej mam takie wrażenia po “Truciźnie”, ale Konana jeszcze nie czytałem 🙂

    • Wydaje mi się, że “Trucizna” była najsłabsza 🙂

  • Marta Wyszkowska

    Coś ostatnio u Ciebie “wiejskie” klimaty 😀 a tak całkiem poważnie, nie czytałam Pilipiuka nigdy. Mam chyba jakieś uprzedzenie do polskiej fantastyki.v

    • Haha, no faktycznie 🙂 Wioska Morderców, teraz Konan Destylator – następna recenzja będzie już w innych klimatach 😉 Co do polskiej fantastyki, jest świetna! Spróbuj Sapkowskiego, Grzędowicza czy Piskorskiego. A z takich bardziej współczesnych i lżejszych klimatów to Jadowską albo Lange. Nie zawiedziesz się 🙂

  • Ewa Matuszkiewicz

    Pana Pilipiuka od dawna czytam, w prawdzie nie Wędrowycza. Lubię jego styl, chociaż nie jest może jakiś wybitny to naprawdę można się przy nim rozerwać 🙂

    • U mnie jest na odwrót – nie czytałam nic innego poza Wędrowyczem 🙂 Jak przyjrzeć się twórczości Pilipiuka, sporo tego napisał.

  • raistand

    Bardzo lubię czytać Pilipiuka. Chyba właśnie zaczęło się to od Wędrowycza. Od opowiadań drukowanych w “Fantastyce”. Z Konana Destylatora to najbardziej zapamiętałem Akademię Pana Kleksa. 😉 Kto czytał to wie o co chodzi.
    Pilipiuk jest chyba najlepszy w opowiadaniach. Bardzo polecam te “niejakubowe”.

    • Te nawiązanie do Akademii było naprawdę świetne 😀 Właśnie poza Wędrowyczem nie zagłębiałam się w twórczość autora. Może jednak warto nadrobić 🙂 a co polecasz z “niejakubowych” opowiadań?

      • raistand

        Właściwie można zacząć od dowolnego zbioru opowiadań. Ja zacząłem od “Reputacji” ale chyba najlepiej byłoby chronologicznie to znaczy od “2586 kroków”. Bohaterami wielu z nich są doktor Paweł Skórzewski oraz młodociany archeolog amator Robert Storm. Częste motywy to tez u Pilipiuka alternatywna historia II Rzeczypospolitej. Oczywiście jesteśmy tam opisywani jako mocarstwo. 🙂
        Lubię też “Wampira z M3” i “Wampira z MO”. Cykl o warszawskich wampirach rozgrywający się bodajże w latach 80-tych ub. wieku. Klimatem przypomina mi nieco historie o Wędrowyczu.
        Obecnie męczę drugi tom “Oka Jelenia”. 🙂

        • Mój profesor na studiach zawsze powtarzał, że Polska kiedyś będzie mocarstwem, tylko jeszcze się do tego przygotowujemy 😛
          “2586 kroków” widziałam u siebie w bibliotece, ale przyznam szczerze, że wampiry mnie bardziej intrygują. Uwielbiam Wędrowyczowe historie z wampirami, więc myślę że to mi się spodoba. Dzięki za podpowiedź, poszukam sobie tych książek 😉