Dlaczego warto czytać polskich autorów?

Nie kraj pochodzenia pisarza czyni książkę dobrą, czy wartą przeczytania. Spotkałam się jednak nie raz z niechęcią do czytania dzieł polskich autorów. Mam podejrzenia, że wynika to z wpływu czasów szkolnych, kiedy polskie nazwiska powiązane były głównie z lekturami. A te, przyznajmy szczerze, w większości nie zachęcają do dalszej przygody z rodzimymi twórcami.

Literatura polska, niezależnie od gatunku, jest na tym samym poziomie (niekiedy też wyższym) jak zagraniczna. Mamy zdolnych i kreatywnych współczesnych pisarzy. Szczególnie w gatunkach typu sci-fi, fantastyka, kryminał czy non fiction. Nazwiska takie jak Lem, Sapkowski, Dukaj, Myśliwski, Grzędowicz, Piskorski, Miłoszewski, Krajewski, Bonda czy Pilipiuk mówią same za siebie. Cały czas pojawią się też obiecujące debiuty.

Lubię sięgać po książki polskich autorów z kilku powodów, którymi chciałabym się z Wami podzielić.

1. Dobrze się znamy.

Polscy autorzy dzielą z nami historię, rzeczywistość społeczno-polityczną i kulturę. Rozumieją nasze potrzeby i zwyczaje. Czytając np. amerykańskie powieści zdarza mi się odbierać opisywany świat jako całkiem odległy od mojego. To świetna ucieczka od rzeczywistości i możliwość poznania innych światopoglądów. Jednak gdy chcę odnaleźć powiązania z otaczającą mnie rzeczywistością, polska literatura nie ma sobie równych.

2. Ma się rozumieć.

Autor tworząc swoją opowieść, nawet gdy zostaje ona poddana redakcji, używa specyficznego języka. Stosuje charakterystyczne zwroty i określenia. Tłumaczenie może zakłócić odbiór tej właściwiej, pierwotnej treści. Każdy język ma swoją własną specyfikę, a książka w swoim oryginale lepiej oddaje zamysł autora i jego wypowiedzi.

3. Im bliżej, tym lepiej.

Literalnie. Polskich autorów częściej możemy dopaść (jeśli któryś z nich to introwertyk, szczerze współczuję!) na spotkaniach autorskich, Targach Książek, imprezach wydawniczych, festiwalach czy innych akcjach czytelniczych. Możemy poznać osobę, która dostarczyła nam niezapomnianych emocji swoją opowieścią. Łatwiej skomunikować się z kimś, kto mówi tym samym językiem i jest nam bliższy. To istotne także z perspektywy początkujących autorów, którzy traktują innych pisarzy jako źródło inspiracji.

4. Tak wiele podobieństw.

Bohaterowie polskich powieści to uczestnicy zdarzeń osadzonych we współczesnych realiach, które są nam dobrze znane. Nawet w przypadku fantastyki często jest ona inspirowana czy to historią naszego kraju, czy słowiańską fantazją autora. Utożsamiamy się z postaciami w powieści, ponieważ mierzą się oni z podobnymi problemami i dylematami co my. Przyznam szczerze, że kiedyś miałam problem z polskimi imionami w książkach. Sama nie wiem dlaczego. Myślę, że to kwestia uprzedzenia, które na szczęście udało mi się pokonać.

5. Dobre, bo polskie.

Polskie książki poruszają polskie tematy – zarówno te aktualne, jak i związane z historią naszego kraju. Niekiedy ściśle dotykają aktualnych problemów politycznych i społecznych naszej rzeczywistości. Autorzy dzielą się nie tylko poglądami i swoją fantazją, ale też przeżyciami. Niektórych emocji i doświadczeń nie odnajdziemy w dziełach zagranicznych. Jako przykład mogę podać „Traktat o łuskaniu fasoli” Wiesława Myśliwskiego, gdzie życie bohatera bezpośrednio związane jest z historią naszego kraju. Nigdzie też nie bawiłam się tak dobrze jak przy przygodach Jakuba Wędrowycza, autorstwa Andrzeja Pilipiuka. Swojska rzeczywistość, wiejskie zabobony, upojenie bimbrem i klasyczne gumofilce. Tego nie znajdziecie nigdzie indziej.

Czytacie polskich autorów, czy omijacie ich książki z daleka? Chętnie poznam Wasze opinie na ten temat.

  • Ewa Matuszkiewicz

    Coraz więcej dobrych dzieł polskich pisarzy pojawia się na księgarnianych półkach 🙂

  • Marcin Zakrawacz

    Lem i Sapkowski to moi ulubieńcy 🙂

    • Polecam zapoznanie się też z Pilipiukiem – taki lżejszy klimat 🙂

      • Marcin Zakrawacz

        jeszcze warto dopisać Gołkowskiego oraz Szmidta 😉

  • Aleksandra Bernatek

    Podpisuję się obiema rękami pod postem 🙂 uwielbiam Pilipiuka i Sapkowskiego 😀

    • Ja również, czekam teraz na premierę nowego Wędrowycza 🙂 Właśnie do mnie idzie 😀

  • Nigdy nie miałam problemów z czytaniem książek z rodzimego podwórka. Najbardziej jednak cieszy mnie fakt, że pojawia się ich coraz więcej 😀

    • Dużo zależy od wydawnictw – jeśli będą promować polskich twórców to ich książek będzie jeszcze więcej 😉

      • Wydawnictwa to jedno, ale mam wrażenie, że końcu pokonujemy nasze małe malkontenctwo, w którym negujemy i uważamy za gorsze wszystko co Polskie. Wydawnictwa nie wydawały polskich pisarzy, bo ludzie widząc rodzime nazwisko bez czytania, z góry skreślali tę pozycję – bo
        jak to Polak miałby napisać coś dobrego? W moim odczuciu tu sporo się
        zmieniło, dzięki czemu polscy autorzy mają w końcu okazję się pokazać. 🙂

        • Sporo się zmienia to prawda 🙂 Promocja polskich autorów ma tutaj ogromne znaczenie, zarówno jeśli chodzi o wydawnictwa, media, blogerów czy czytelników. Oby było tak dalej 🙂 I jeszcze tak sobie myślę, ciekawe skąd się wzięło to “jak to Polak miałby napisać coś dobrego?”. Skąd się to bierze, że negujemy to co nasze? Wynika to z naszej historii?

          • Właśnie nie za bardzo potrafię zlokalizować skąd to wynika. Jednak często zdarzało mi się posłyszeć szczególnie w sklepie “tego nie bierz, weź lepiej to bo Niemieckie/Austriackie/Czeskie/Francuskie/… “. Pytałam znajomych, którzy również polecali tylko zagraniczne artykuły – dlaczego? Nie potrafili sprecyzować. Teraz widzę, że sytuacja się zmienia – więc nic tylko się z tego cieszyć 🙂

  • Muszę się przyznać, że mimo, iż nie mam powodów i nie potrafię tego wyjaśnić, to polskich autorów omijam szerokim łukiem. Tak po prostu. Jednak staram się to zmienić, ponieważ wiem, że dużo mnie omija…

    • Nie wiem jakie gatunki czytasz najczęściej, ale jeśli lubisz kryminały to na początek polecam Katarzynę Bondę albo Remigiusza Mroza 🙂 Myślę, że to dobry sposób na to by się przełamać 🙂 Przede wszystkim jednak nie ma co się zmuszać, może kiedyś natrafisz na polską pozycję która wyjątkowo Cię przyciągnie 🙂

      • Wczoraj nawet przeglądałam twórczość Mroza i poczułam się zainspirowana. 😀 Na pewno sięgnę w niedalekiej przyszłości; może zimą, jak będzie zimno i ciemno, najlepiej się czyta wtedy kryminały, gdy strach wyjść z łóżka na siku. 😛

        • Dokładnie. Mi też najlepiej się czyta kryminały jesienią i zimą 🙂 Mroczny nastrój, krótsze dni, pochmurno na dworze…

  • Zgadzam się z tobą. Ja tam nawet nie patrzę czy Polski czy zagraniczny autor, po prostu czytam, ale ostatnio bardzo dużo Polskich właśnie przeczytałam i były naprawdę dobre, więc Polska literatura również może być równie dobra. 🙂

    • Myślę, że w każdym kraju znajdą się te gorsze i lepsze pozycje literackie. Też nie przywiązuję wagi do pochodzenia autora. Jak opis i gatunek mi się spodoba, to po prostu czytam 🙂

  • Polscy autorzy mają jedno poważne ułatwienie wobec polskiego czytelnika – nie muszą zdawać się na łaskę i talent tłumacza, lecz rzeźbią bezpośrednio w jednym z najbardziej wyrafinowanych języków świata. Nazwiska, które tu padły: Lem, Myśliwski, Dukaj, to prawdziwe gwiazdy, dla których język jest tym, czym gitara dla J. Hendrixa – nie zmagają się z nim, ale pozwala im na rozwinięcie myśli, wylanie wyobraźni na czytelnika…

    • Idealne porównanie 🙂 Ciekawa jestem jak wyglądają przetłumaczone dzieła Lema, nie miałam okazji poznać zagranicznych wersji. Chciałabym zobaczyć jak sobie poradzili tłumacze 😉

  • Nie trafiam na książki polskich autorów w interesującym mnie temacie. Nie ukrywam, ostatnio nie szukam za bardzo. Czytając Twoją listę, najbardziej zgadzam się z 2 punktem. Już wiele razy przekonałam się, że wolę czytać angielskie książki w oryginalne. Dla mnie są bardziej zrozumiałe.

    • Dokładnie, w oryginalne książka brzmi zupełnie inaczej 🙂 To też doskonała okazja, by szlifować obcy język 🙂

  • Podpisuję się pod tym! 🙂 Kiedyś nie doceniałam polskich autorów, ale od jakiegoś czasu widzę naprawdę ogromny potencjał w ich twórczości. 🙂

    • Mnie najbardziej cieszą debiuty – te są coraz lepsze i na wysokim poziomie 🙂

  • Bardzo ciekawe spojrzenie na temat…szczerze nigdy nie rozważałam tego pod tym kątem

  • Ciacho

    Je wiele prawdy w tym, o czym piszesz. Ale ja mam wyczulenie na polskie nazewnictwo, bo jednak doszukuję się książek, gdzie muszę ruszyć wyobraźnie i pomyśleć jak dane miejsce wygląda, bo nie mogę się tam wybrać. Przykładowo, gdy akcja dzieje się w Lublinie to dla mnie nie fantastyka choćby był on całkowicie odmieniony przez autora. Poza tym Lublin mam na przykład na wyciągnięcie ręki, więc mogę jechać szybko i zobaczyć, jeśli nie mówimy o fikcji. W przypadku kryminałów nie mam aż takiego nacisku, i w tym roku nawet nabrałem większej ochoty na poznawanie, jednak daleko jeszcze do liczby czytanych przeze mnie zagraniczniaków. Samych rodzimych autorów nie unikam, bo są tacy, którzy piszą jak mi się podoba, czyli na przykład wspomniany przez Ciebie Dukaj, Grzędowicz czy Sapkowski.