Siri Pettersen, „Evna” – „na początku wszystko było jednym”

– Czyli świat się kończy? To chcesz powiedzieć?
– Dobry wniosek – odparł Rime.
– Tak. W takim razie pozostaje nam tylko jedno. – Lindri powoli się podźwignął. Zmarszczki na jego twarzy się pogłębiły. Zdradzały ból stawów.
– Co takiego?
– Zaparzyć herbatę.

Stało się. Evna, autorstwa Siri Pettersen, to trzecia i ostatnia część fenomenalnej serii Krucze Pierścienie. Dojrzałej, nowoczesnej i porywającej fantastyki, która w Polsce nie stała się specjalnie popularna. Szkoda, bo ja osobiście chciałabym częściej trafiać na tak wyjątkowe fantasy.

Zauważyłam, że spora część osób, które jeszcze nie czytały Kruczych Pierścieni, uważa, że w całą historię zamieszani są wikingowie. Rozumiem, fantastyka skandynawska odruchowo kojarzy się z wikingami i trudno z tym walczyć. Nie żebym miała coś przeciwko wikingom, ale Krucze Pierścienie nie mają z nimi nic wspólnego. To opowieść o światach równoległych, oparta na fundamentach staronordyckiej mitologii.

Siri Pettersen stworzyła oryginalną historię, a jej dbałość o szczegóły jest imponująca. Misternie skonstruowany świat jest do tego stopnia realistyczny i autentyczny, że w pewnym momencie naszyły mnie myśli, czy aby autorka nie posiada umiejętności podróży do równoległych rzeczywistości. Gwarantuję Wam, że w żadnej innej książce nie znajdziecie podobnego klimatu. Krucze Pierścienie kojarzą mi się z zapachem ziół, krwi i miłości. To połączenie wszystkiego: brutalności i łagodności, okrucieństwa i czułości, krzywdy i sprawiedliwości, ciepła i zimna, pożądania i obojętności, szczerości i intryg, tajemniczości i otwartości, przygnębienia i przyjemności. Bohaterowie tej serii są wielowymiarowi, skonstruowani tak, że przejmujemy się ich losami, chcemy razem z nimi dzielić ich trudności.

Zastanów się, jak silną mnie to czyni. O ile muszę być silniejsza, jeśli mam odwagę powiedzieć, że jestem słaba.

Główną bohaterką serii jest Hirka. Dziewczyna, która nigdzie nie pasuje. Hirka była już w świecie aetlingów, później odwiedziła świat ludzi, teraz udała się do świata Umpiri (ślepych). To najciekawsza i najlepiej skonstruowana rzeczywistość z tej trójki. Hirka oczywiście namiesza, próbując pokierować zdarzeniami tak, by zminimalizować szkody, ale również w tym świecie znajdzie oddanych przyjaciół, i zaciętych wrogów. Rimego czeka natomiast wiele trudnych momentów. Będzie się działo. Szykuje się wojna między dwoma światami. Nieunikniona wojna o evnę. Dobrze, że Hirka ma plan. Dziewczyna będzie musiała stawić czoła nie tylko trudnej sytuacji między światami, ale i swojej mrocznej naturze.

Mówiła jak członkini Rady. Strategiczne słowa należące do świata, którym gardziła. Wojna i śmierć. Teraz musiała brać w tym udział. Odczuwać dystans pomiędzy tym, kim się stała, a tym, w co wierzyła. Nienawidził tej myśli.

Co tak naprawdę napędza tę historię? Miłość. I to nie tylko ta romantyczna. Pamiętam pewien istotny dialog z filmu Interstellar, w rozmowie między naukowcami. „Miłość jest jedyną rzeczą, która napędza nas do przemierzania innych wymiarów czasu i przestrzeni”. Podobnie jest tutaj. Miłość wpływa na wiele wydarzeń, ale nie jest nachalna. Przez większość czasu toczy się ona w sercach i umysłach bohaterów. Jest siłą, ale nie przytłacza.

– Punkt dla ciebie, jeśli mnie wyciągniesz – powiedziała.
Rime pochylił się nad krawędzią.
– Myślałem, że już skończyliśmy z punktami.
– No to będziesz musiał tu do mnie zejść.
Zupełnie jakby właśnie tego nie robił.

Osobom, które jeszcze nie czytały tej serii, moja opinia o Evnie niewiele powie. Mimo wszystko chciałam napisać parę słów na temat opowieści, która na zawsze pozostanie w moim sercu. Dziecko Odyna, pierwszą część, pokochałam za wyjątkowy klimat. Zgnilizna skupiła moją uwagę na akcji. Ostatnia część łączy w sobie wszystko z dwóch pozostałych. A samo zakończenie? Nie wyobrażam sobie lepszego dla tej historii. Jest doskonałe.

Ciężko mi się rozstać z Kruczymi Pierścieniami. Z Hirką, z Rimem. Żywię głęboką nadzieję, że Siri Pettersen postanowi jeszcze wrócić do tej serii. Evna jest bezpośrednio powiązana z poprzednimi częściami, dlatego jeśli jeszcze nie poznaliście przygód Hirki i Rimego, polecam zacząć od początku. Natomiast z tymi, którzy tak jak ja pokochali Krucze Pierścienie, łączę się w bólu i nadziei na przyszłość.

Nie wszystko możesz uleczyć, Hirko. I nie wszystko, co naprawisz, stanie się piękniejsze. Czasem niektóre rzeczy zostają zniszczone na zawsze.

Moja ocena: 10/10

  • Czytałam wiele pozytywnych opinii na temat tej serii, więc postanowiłam w nią uzbroić mój czytnik. 🙂

    • Nie dziwię się, zasłużyła na pozytywne opinie 😉 Ten czytnik ma z Tobą dobrze, nigdy się nie nudzi 😀

  • Marcin Zakrawacz

    Nie mogę się doczekać żeby przeczytać 😀

    • A potem będziesz żałował, że tak szybko przeczytałeś 😉

  • Ależ entuzjazm! I do tego 10/10. Przyznam szczerze, że mi też ta saga kojarzyła się podświadomie z Wikingami, a tu taka ciekawostka. Ale chyba wszelka “nordycka” literatura fantastyczna będzie skazana na takie skojarzenia. Tak czy tak – mnie Twoja hiper recenzja zachęciła, choć przeważnie tak pozytywne teksty mają odwrotny skutek.

    • Mają, czy nie mają, entuzjazmu kryć nie zamierzam:) Autorka, dodatkowo biorąc pod uwagę że to jej debiut, opowiedziała swoją historię w imponujący sposób. Trafiła do mnie z klimatem, bohaterami, emocjami i sposobem postrzegania świata – nie było sensu się opierać;) Do tej pory to najlepsze fantasy jakie czytałam, bo za krasnoludami, elfami i smokami nie przepadam 😛

      • A skąd taka okrutna niechęć? 😉 Na całe szczęście oryginalną fantasty też znaleźć można.

        • Kiedyś czytałam takie fantasy, ale może nadszedł czas, by iść w innym fantastycznym kierunku 🙂

          • Zdecydowanie. Nigdy nie rozumiałem osób, które ograniczają się do jednego gatunku.

          • Mam dokładnie to samo. Nie wiem po co się ograniczać, skoro można czasem naprawdę pozytywnie się zaskoczyć 🙂

  • Pepe Reina

    Godne pożegnanie z serią 🙂 Na szczęście to nie ostatnie słowo autorki i kolejna książka już jest w przygotowaniu! 🙂

    • To prawda! Właśnie sprawdziłam 🙂 Ciekawe co tam Siri Pettersen szykuje 😉