Antonio Manzini, „Czarna trasa” – zbrodnia na narciarskim stoku

czarna-trasa

Dolina Aosty we Włoszech zachwyca śnieżnymi, alpejskimi krajobrazami. To raj dla miłośników zimowych sportów i turystów. Jeśli nie lubicie niskich temperatur z pewnością dogadalibyście się z Rocco Schiavone – wicekwestorem (odpowiednik stopnia komisarza), przeniesionym z Rzymu do Aosty. Rocco nie cierpi śniegu i zimy. Jak na złość, w górskiej miejscowości, pod kołami ratraku na tzw. czarnej trasie, zostają znalezione zwłoki. Schiavone nie jest zadowolony z obowiązków związanych z dochodzeniem. Wicekwestor będzie musiał zagłębić się w świecie małej społeczności, gdzie każdy zna każdego, a także jest z każdym w jakiś sposób spokrewniony. 

Nie znosił, gdy go wzywano, nienawidził prokuratury, nienawidził tego klimatu, a przede wszystkim nienawidził faktu, że do pięćdziesiątych piątych urodzin brakowało mu prawie trzech tysięcy sześciuset pięćdziesięciu dni.

W rekomendacji Andrea Camilleri, widocznej na okładce, czytamy, że Manzini „stworzył naprawdę niesamowitego bohatera”. Moim zdaniem to trochę przesadzona ocena, niesamowity to jest Sherlock Holmes 😉 Rocco Schiavone nazwałabym raczej wyrazistym, z pewnością zapadającym w pamięć, antybohaterem. Jest skutecznym policjantem, który nierzadko przekracza granice i uprawnienia. Schiavone to człowiek arogancki, sarkastyczny, nieprzejednany i bezpośredni. Łamie prawo, obraża swoich współpracowników, zdradza żonę i nie przejmuje się tym, co inni myślą. Dobrze wykonuje swoją pracę i żyje według własnych zasad. Ma też swoje demony i przeszłość, którą poznajemy w toku wydarzeń.

Przeszłość to zmarły, którego zwłoki ciągle cię nawiedzają. Za dnia i w nocy. Czasami to nawet przyjemne. Bo jeśli nadejdzie dzień, kiedy przeszłość nie zjawi się w twoim domu, to znaczy, że sam do niej dołączyłeś. Stałeś się przeszłością. Może powinienem częściej sobie popieprzyć.

Debiut Antonio Manziniego wyszedł całkiem przyzwoicie. W książce jest dużo naturalnych i realistycznych dialogów, a mniej opisów. Uważam to za walor w powieściach tego gatunku. Prosty język sprawia, że lepiej wczuwam się w klimat. Czarna trasa to kryminał w klasycznym stylu – jest zbrodnia, dochodzenie i ujawnienie mordercy. Przyjemna rozrywka, w sam raz dla fanów tego gatunku. Trochę tła społecznego, obyczajowego i zagadka, a do tego interesująca postać głównego bohatera. 

Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Muza

  • Marcin Zakrawacz

    Czy taki „zły” glina to częsty motyw?

    • To zależy – w kryminałach noir tak. Chociaż w sumie takiego jak Rocco to jeszcze nie znałam 😉

  • Ewa Matuszkiewicz

    Bohater z krwi i kości;-) Bardzo lubię czytać kryminały, ale włoskiego jeszcze nie czytałam. Kto wie, może kiedyś sięgnę 🙂

    • Tak właśnie można go określić 😉 Może akurat włoskie kryminały okażą się Twoimi ulubionymi, kto wie 😉

  • Włoskiego kryminały jeszcze nie czytałam. Brzmi intrygująco więc wrzucam na listę. 🙂

    • Jeśli chodzi o klasyczny kryminał, to ten też był moim pierwszym włoskim 😉 Jak jesteśmy już przy włoskich autorach to polecam Donato Carrisi – pisze świetne thrillery.

  • Kocham Cię moje życie blog

    Coraz więcej słychać o tej książce, mam w planach przeczytać 🙂

    • Myślę, że to fajny pomysł na lekką lekturę 🙂 Biorąc pod uwagę, że to debiut, to kryminały o Rocco Schiavone mają potencjał 🙂