Joanna Bator, „Ciemno, prawie noc” – Alicja w krainie zła

ciemno-prawie-noc

Czasem skręca się w jakąś stronę tylko dlatego, że trzeba iść do przodu, choć wszystkie drogi wydają się równie beznadziejne.

Ciemno, prawie noc, która otrzymała nagrodę literacką Nike 2013, to moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanny Bator. Polecił mi ją znajomy, za co jestem mu wdzięczna. Pomimo, iż z początku ciężko było mi przyzwyczaić się do specyficznego języka, książka zrobiła na mnie wielkie wrażenie. 

Akcja powieści dzieje się w Wałbrzychu, który leży niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Rozpoznawałam opisywane miejsca, szczególnie Palmiarnię i Zamek Książ, które w dzieciństwie często odwiedzałam. Bohaterką Ciemno, prawie noc jest dziennikarka Alicja Tabor. Odwiedza ona rodzinną miejscowość po piętnastu latach nieobecności, aby przyjrzeć się sprawie zaginionej trójki dzieci. Ma jedynie stworzyć o nich reportaż, ale miasto, i przeszłość pełna demonów, wciągają Alicje w swoją grę. Sprawa zaginionych dzieci staje się tylko jedną z wielu tajemnic do odkrycia. Alicja poznaje małomównego Marcina, uroczą bibliotekarkę Celestynę i wiele innych ciekawych postaci.

Powieść Ciemno, prawie noc to pomieszanie różnych gatunków. Jest mroczna, momentami naprawdę dziwna i niepokojąca. Znajdziecie tu elementy kryminału, thrillera, realizmu magicznego i nieco grozy. Rzeczywistość przeplata się nie tylko ze wspomnieniami z przeszłości, ale też swego rodzaju baśniowością. Zło jest duże, wyolbrzymione, wszechobecne. Dobro pojawia się bezszelestnie, nie jest takie spektakularne, ale obecne często tam gdzie go nie dostrzegamy. Joanna Bator zebrała chyba najgorsze cechy ludzi, najgorsze ich zbrodnie i zboczenia. Nagromadzenie ich w powieści może przytłoczyć. Okrucieństwa poruszają i szokują, jest ich tak wiele że momentami aż ciężko uwierzyć, by w jednym miejscu mogło nagromadzić się tyle zła. W całej historii najbardziej męczył mnie wątek proroka Jana Kołka i dalszych losów jego „dziedzictwa”. Nie przekonałam się też do wprowadzonych zapisów z forum internetowego (Bluzgi), które były za długie i zbyt sztuczne. Natomiast chyba na zawsze w pamięci pozostaną mi nawiązania do Alicji w krainie czarów, a także kociary i kotojady.

„Jak wyglądają kotojady? Są z Polski, Związku Radzieckiego czy może z Egiptu?” dopytywałam się, bo zawsze miałam pragnienie wiedzy konkretnej i pewnej. „Kotojady” mówiła Ewa „są wszędzie, za każdym razem przybierają inną postać, Wielbłądko. Są wytrzymalsze od wielbłąda, silniejsze od nosorożca. Żarłoczniejsze niż rekin ludojad. Trwają i żrą. Przenikają przez ściany, przez ciała, a gdy dostaną się do środka, sprawiają, że wszystko gnije i wypełnia się cuchnącą mgłą, jakby zepsuła się cała tona rokpola.

Ciemno, prawie noc to lektura dziwna, ale w tej dziwności tkwi urok. Joanna Bator pisze w moim odczuciu bardzo dobrze i po raz kolejny przekonałam się, że warto sięgać po polskich autorów.

Moja ocena: 7/10

  • To tu, to tam czytam pochlebne opinie o książkach tej autorki. Będę musiała w końcu zapoznać się z jej twórczością.

  • Marta Wyszkowska

    Zapowiada się ciekawie i dość…dziwnie 🙂

    • Pepe Reina

      No to chyba dobrze 🙂 Recenzje książek, które dają niedosyt i pokazują, że mamy do czynienia z czymś pokręconym, chyba najbardziej motywują do przeczytania 😀

      • Dla jednego coś jest pokręcone, dla innego nie 🙂 Najlepiej właśnie samemu się przekonać 😉

    • Dziwna, swojska i autentyczna – tak bym ją opisała. Polecam przekonać się na własnej skórze 😉

  • „Ciemno, prawie noc” było moim pierwszym spotkaniem z twórczością Bator i od razu wielkim zauroczenie. Mroczna, bolesna, językowo dopracowana, dla mniej bajka, choć trochę przerażająca.

    • Przy niektórych fragmentach musiałam odłożyć na chwilę czytnik, żeby dojść do siebie. Widać, że autorka włożyła w tę powieść bardzo wiele emocji.

  • Edyta Bihannic

    Czeka w kolejce, Piaskowa Gora mnie zachwycila.

    • A tu też miejscem akcji był Wałbrzych? 🙂

      • Edyta Bihannic

        Wałbrzych, a jakże!

        • To dopisuję do listy 😁 okolice mi znane, przyjemnie się o nich czyta.

  • Bolesna (a może raczej boląca) książka. Uwielbiam. Dręczyła mnie, gryzła, ale nie odmówię jej cudownego mroku i klimatu. Uwielbiam za nią Bator. Nawet bardziej niż za „Piaskową górę”.

    • Zgadzam się z Tobą, mroczna i klimatyczna 🙂 „Piaskową Górę” też na pewno przeczytam. Pozdrawiam 🙂

  • Miażdżące recenzje najnowszej książki Joanny Bator nie nastrajają mnie zbyt optymistycznie do jej książki, ale widzę, że może warto dać szansę jej starszym książkom. Zwłaszcza, że klimat zdaje się być w sam raz dla mnie.

    • Widziałam właśnie, Rok Królika ma słabe oceny 🙁 Nie czytałam jej innych książek. Jedyna jaką przeczytałam też jest dość specyficzną lekturą, ale myślę że każdemu autorowi zdarzają się lepsze, bądź gorsze chwile. Jestem ciekawa czy Ciemno, prawie noc przypadłaby Ci do gustu 🙂 Ja mogę być trochę nieobiektywna, bo akcja dzieje się w moich rodzinnych stronach 😉

  • Nie czytałam jeszcze nic tej autorki, ale chyba dzięki Twojej recenzji „Ciemno, prawie noc” niedługo się to zmieni. Ostatnio zauważyłam, że podobają mi się książki, które wiercą dziurę w głowie czytelnika, są mocne i mają mroczny, albo przygnębiający klimat. Zapisuję książkę na listę i zaczynam polowanie w księgarniach na nią 🙂

    • Mnie też „Ciemno, prawie noc” została polecona i ciesze się, że dałam się do niej przekonać. Również coraz częściej sięgam po takie książki. Jak raz spróbowało się tego klimatu, to nie ma odwrotu 😉