Cixin Liu, „Problem trzech ciał” – fantastyka zdecydowanie naukowa

problemtrzechcial

W Chinach każda myśl, która ośmieli się bujać w obłokach, spadnie z powrotem na ziemię. Zbyt mocna jest siła przyciągania rzeczywistości.

Książka Problem trzech ciał chińskiego autora Cixin Liu otrzymała w 2015 roku nagrodę Hugo dla najlepszej powieści. Jest to jedna z najbardziej prestiżowych nagród w świecie fantastyki i co ciekawe, pierwszy raz w historii została przyznana tłumaczonemu tekstowi. Nie miałam jeszcze okazji czytać chińskiej fantastyki naukowej i z zaciekawieniem sięgnęłam po tę pozycję. Problem trzech ciał jest pierwszym tomem serii Wspomnienia o przeszłości Ziemi i twardą fantastyką naukową, okraszoną wieloma szczegółami technicznymi.

Początek książki mnie poruszył. Przyznam szczerze, że nie jestem specjalnie zaznajomiona z historią Chin. Na pewno nie od ludzkiej strony, tylko samych suchych faktów. Okres rewolucji kulturalnej, a właściwie Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Kulturalnej, spowodował tymczasowy zanik kultury w Chinach. Zginęło, lub popełniło samobójstwo, wielu wybitnych ludzi świata nauki, literatury i sztuki, a reszta, która przeżyła, musiała się podporządkować nowym zasadom. Na tle tych wydarzeń Cixin Liu przedstawia jedną z bohaterek – astrofizyczkę Ye Wenjie. Jej ojciec, fizyk Ye Zhetai, zostaje zamordowany przez czerwonogwardzistów, a Wenjie po wielu niefortunnych splotach życiowych trafia do tajnej bazy wojskowej Czerwony Brzeg. Nie dowiadujemy się za wiele o charakterze tego miejsca, bo akcja przenosi nas kilkadziesiąt lat do przodu. Poznajemy głównego bohatera, specjalistę od nanomateriałów, Wang Miao, policjanta Shi Qiang, generała Chang Weisi oraz Yang Dong – fizyczkę zajmującą się teorią strun. Miao trafia w sam środek osobliwych wydarzeń i poznaje grę o nazwie Trzy ciała, której fabuła opiera się na tytułowym problemie trzech ciał. Jaki związek maja Trzy ciała z rzeczywistością? Tego już musicie dowiedzieć się sami.

Czyżby fundamentalną cechą materii było to, że nie rządzą nią żadne prawa? – zastanawiał się. – Czyżby stabilność i porządek świata były tylko tymczasową dynamiczną równowagą, którą osiągnął zakątek Wszechświata, krótkotrwałym zawirowaniem w chaotycznym strumieniu?

Cixin porusza w swojej powieści zagadnienia naukowe, technologiczne, polityczne, filozoficzne i historyczne. Tworzy także ciekawe fikcyjne koncepcje, którym nie brak finezji. Zaskoczył mnie elementami kryminału/thrillera, których się nie spodziewałam. Najsłabszą stroną jest warstwa psychologiczna i społeczna. Nowe nurty społeczne kompletnie do mnie nie trafiły, a motywacje ich członków zostały uproszczone (mam tu na myśli ruch RTN). Jednak w powieści dominuje warstwa naukowa, dobrze przemyślana i spójna, chociaż i tu można znaleźć pewne niedociągnięcia. Generalnie, jeśli chodzi o zagadnienia techniczne i naukowe, Problem trzech ciał to ambitna lektura. Sam tytułowy problem trzech ciał to zagadnienie naukowe, które Cixin świetnie zaadoptował na potrzeby powieści. Autor wszystko wyjaśnia w przystępny sposób, chociaż czasem można odnieść wrażenie, że czyta się naukową publikację lub fragment słownika terminów technicznych. Co do postaci, ciężko mi jest wypowiadać się na temat ich kreacji, gdyż moje wątpliwości i niektóre niejasności mogą wynikać z różnic kulturowych. Spodobały mi się za to porównania stanów wewnętrznych do naukowych zagadnień, np. Nie czuła już smutku. Była jak licznik Geigera wystawiony na zbyt silne promieniowanie, że jego strzałka pokazywała bezgłośne zero.

Bardzo się cieszę, że sięgnęłam po tę książkę. Przeniosłam się do ciekawych miejsc i trochę poteoretyzowałam, a także poznałam sposób pisania autora pochodzącego z innego kręgu kulturowego. Takie doświadczenie jest bezcenne. Problem trzech ciał to wyważony styl, unikalny klimat i harmonijnie skomponowana całość. Porządna mieszanka science i fiction, z naciskiem na te pierwsze, i lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników SF. Czekam na kolejne tomy.

Tak na marginesie – nie czytajcie opisów wydawniczych na okładkach (tych z tyłu). Zbyt często pojawiają się tam spojlery, które odbierają element zaskoczenia. To powinno być zakazane 😛

Moja ocena: 7/10

  • Czytałam już kilka pozytywnych opinii o tej książce i wpadła ona w krąg moich zainteresowań. 😉

    • Chociaż ja spotkałam się z różnymi opiniami, to osobiście uważam, że jako hard SF wypada naprawdę dobrze. Ciekawa jestem czy Tobie się spodoba 🙂

  • Marcin Zakrawacz

    Jebać tyły książek 😛

  • Pepe Reina

    Książka wydaje się być bardzo interesująca 🙂 Zwłaszcza, że bardzo sci, i że napisana przez Chińczyka. Biorąc pod uwagę ambicje Chin i zdolności ich inżynierów, to spodziewam się mocno naukowego pisania 😀 Yeah 🙂

    • Tak, umysły inżynierów z Chin są zadziwiające 🙂 Z resztą sam Cixin Liu jest inżynierem, który pracuje w swoim zawodzie. Myślę, że warto sięgnąć po tę książkę jeśli lubisz mocno naukową fantastykę.

  • raistand

    Ta książka jest na mojej krótkiej WL.
    A blurby zwykle czytam najwcześniej w połowie powieści. 😉

    • W tym przypadku nie zalecam zaglądania na tył okładki nawet w połowie, bo wszystkiego się dowiesz przed czasem. Chociaż pewnie i tak się domyślisz w trakcie lektury, ale po co sobie odbierać przyjemność? 😉

      • raistand

        Powoli oduczam się od zaglądania „na tył” a nawet od przeglądania recenzji. 🙁

  • Teksty na okładce to zbrodnia na czytelnictwie. Nie rozumiem, jak można tak wiele spoilerować na okładce.

    A recenzja zgadza się niemal jeden do jednego z moimi przemyśleniami.

  • A ja tę pozycję zmęczyłem wyłącznie dlatego, że polecił mi ją dobry znajomy, na którego guście literackim mogę (na ogół) polegać. Niestety, kompletny niewypał moim zdaniem, tu piszę szczegółowo dlaczego: https://xpil.eu/fl3

    Krótko mówiąc: jest sporo niedociągnięć, za dużo ideologicznego bełkotu, a sam pomysł na fabułę (po odrzuceniu ww. ideologicznego bełkotu) dałoby się zamknąć w krótkiej nowelce. Jedyny plus to niewątpliwy walor edukacyjny: można się trochę dowiedzieć zarówno o historii nauki jak też o współczesnych teoriach kosmologicznych. Ale frajdy przy lekturze za bardzo nie miałem. Nie polecam.

    • Co do tych teorii kosmologicznych – niektóre się zdezaktualizowały i nie za bardzo już mogą stanowić źródła wiedzy (mam tu na myśli układ alpha Centauri, który nie jest przykładem problemu trzech ciał, ale za pewne z uwagi na stan wiedzy na ten temat w 2006 roku autor tak go zaklasyfikował).
      Dla mnie „Problem trzech ciał” jest ciekawą odmianą. Zgadzam się z tym bełkotem ideologicznym z punktu widzenia Europejczyka, ale warto pamiętać że jest to książka napisana przez osobę z całkiem innego kręgu kulturowego.