Connie Willis, „Pojedynek na słowa” – jeśli coś może pójść źle, to pójdzie

connie-willis-crosstalk

Pojedynek na słowa to najnowsze dzieło Connie Willis, na które czekałam z niecierpliwością. Kiedy dostałam książkę do ręki, zachwyciła mnie jej okładka. Niestety, polski tytuł okazał się nietrafiony (ang. Crosstalk, czyli przesłuch). Nie ma tu bowiem pojedynków na słowa, a wszystko skupia się na przenikaniu myśli i nakładaniu się sygnałów. Niezależnie od tego, wydanie jest świetne i cieszę się, że coś nowego autorstwa Connie Willis zawitało w moje progi.

Akcja toczy się w nieco „ulepszonej”, bliższej przyszłości. To rzeczywistość, w której praktycznie nie istnieje już prywatność. Komunikacja za pomocą social media, SMS-ów, rozmów telefonicznych, maili i wideokonferencji przytłacza intensywnością. Co więcej, jej usprawnianie nie ogranicza się tylko do ulepszania aplikacji. Istnieje też możliwość wykonania chirurgicznego zabiegu EED, dzięki któremu osoby zaangażowane emocjonalnie mogą stworzyć specyficzną więź i porozumienie na poziomie uczuć. Zabieg polega na utworzeniu szlaku neuronalnego między partnerami, aby uczynić ich bardziej wrażliwymi na swoje emocje. Trent Worth, wiceprezes korporacji zajmującej się wdrażaniem nowoczesnych rozwiązań dla smartfonów, proponuje swojej dziewczynie Briddey wykonanie EED. Briddey nie posiada się z radości. Koleżanki jej zazdroszczą, ale rodzina i ekscentryczny kolega z pracy C.B., ostrzegają przed możliwymi skutkami ubocznymi, a także bezcelowością takiego zabiegu.

Związki potrzebują mniej komunikacji, a nie więcej.
– To bzdura.
– Chcesz się założyć? Dlaczego w takim razie każde zdanie zaczynające się od słów „musimy porozmawiać”, kończy się zwykle katastrofą? Cała historia naszej ewolucji sprowadza się do prób powstrzymania przepływu informacji. Kamuflaż, barwy ochronne, ten atrament, którym strzykają mątwy, zaszyfrowane hasła, korporacyjne sekrety, kłamstwa. Szczególnie kłamstwa. Gdyby ludzie pragnęli prawdziwe komunikacji, mówiliby prawdę, a tego nie robią.

Zakochana dziewczyna nie zwraca uwagi na przestrogi. To prosty zabieg, wykonywany przez profesjonalistę, co mogłoby pójść nie tak? Otóż mogłoby. I poszło. Po przebudzeniu Briddey nie czuje więzi z Trentem, ale za to w jej głowie odzywa się głos C.B. A to dopiero początek kłopotów, z którymi będzie musiała się zmierzyć.

Pojedynek na słowa to przystępne sci-fi z wątkiem romantycznym, nutką thrillera i dawką czarnego humoru. Przyjemne i wciągające połączenie. Chociaż na pozór historia jest dość przewidywalna, potrafi zaskoczyć. Wydaje się lekką opowieścią, ale Willis zawarła w niej przestrogę przed zagrożeniami wynikającymi z rozwoju technologii informacyjnych i komunikacyjnych. Autorka prezentuje ciekawą koncepcję związaną z telepatią i samym zabiegiem EED. Wilis stworzyła także przekonujące postacie. Czytając Pojedynek na słowa odczuwałam dyskomfort w związku z sytuacją, w której znalazła się bohaterka, a jej rodzina autentycznie mnie irytowała (chociaż było w tym coś uroczego). Szczególnie spodobała mi się relacja między Briddey, a C.B.. Została ona przedstawiona w sposób naturalny, nienachalny i momentami wzruszający.

Connie Willis dostarczyła mi interesujących przeżyć w lekkiej, przystępnej formie. Nie mogłam się oderwać, dobrze się bawiłam i w dodatku lektura dała mi sporo do myślenia.

Moja ocena: 7/10

Dziękuję Wydawnictwu Albatros za egzemplarz książki.

 

  • Marcin Zakrawacz

    Taka książeczka na jeden raz się wydaje

    • Szybciutko się czytało, bo to taka lekka forma 🙂

  • Adrian Pawłowski

    Dawno coś o Willis nie słyszałem. Faktycznie, jej s-f czyta się przyjemnie, chociaż widzę ze tu poszła w stronę obyczajówki chyba?

    • Tak, to taka romantyczna komedia sci-fi 🙂

  • raistand

    „Pojedynek na słowa to przystępne sci-fi z wątkiem romantycznym, nutką thrillera i dawką czarnego humoru. ”
    Ja bym w tej wyliczane s-f przesunął na dalsze miejsce. Dla mnie to przede wszystkim romans i to niestety (gdy odrzucimy całą otoczkę) szalenie schematyczny i przewidywalny. Gdy już wydaje się, że idzie ku lepszemu wydarza się coś co potęguje zamieszanie. Od połowy modliłem się o jakiś „twist” ale się nie doczekałem. Jedynie coraz większy rozgardiasz ( nad którym autorka potrafi zapanować)

    Gdzieś w tym wszystkim zaszyta jest refleksja o nas o social mediach o tym jak się komunikujemy ale nie jestem pewien czy dużo osób zwróci na to uwagę.

    Mimo wszystko czyta się dobrze i chyba o to w tym chodzi.

    No i to gotowiec na film. Tylko wziąć i kręcić.

    • Również nie przepadam za romansami właśnie dlatego, że są przewidywalne, ale ten czytało się przyjemnie 🙂 No i przede wszystkim sci-fi w takiej formie trafi do szerszej grupy odbiorców, a to też dobrze. Taka bardzo przystępna forma. Zgadzam się, że to gotowy materiał na ekranizację 😉

  • Nie do końca jestem pewna czy to pozycja dla mnie, z drugiej strony ciekawy wydaje się pomysł na fabułę i zarazem trochę przerażający, a może nawet proroczy? 😉

    • Pomysł jest ciekawy i proroczy. Czytałam artykuł o tym, że za pomocą badania fal mózgowych można stwierdzić czy nasz partner jest zaangażowany emocjonalnie w związek. A to dopiero początek 😛

  • Wydawca zrobił sobie chyba sporą krzywdę tą okładką i tytułem. Widząc tę książkę na półce, za nic bym nie pomyślał, że ma cokolwiek wspólnego z SF. Choć ładna to jest. Czemuż polski wydawca nie wziął czegoś na kształt https://d1nao0k9edgivc.cloudfront.net/wp-content/uploads/2016/09/Crosstalk-Connie-Willis.jpg

    • To już pytanie do polskiego wydawcy 😉 Jak ktoś nie zna twórczości Connie Willis to faktycznie może się zdziwić. Aczkolwiek okładka jest piękna i myślę, że trafia do damskiej części odbiorców – w końcu coś kolorowego 😉

    • Pepe Reina

      Moim zdaniem lepszej okładki nie mogli zrobić, to coś na kształt kubeczka jogurtu z wypukłym dnem – zachęca rozmiarem do zakupu a co się dzieje po zakupie to już problem klienta 😉

  • Gosiaczek

    Ciekawa mieszanka gatunków 🙂

    • Ciekawa i przyjemna 🙂 Warto spróbować 😉