Jacek Dukaj, „Perfekcyjna niedoskonałość” – metafizyczne wyzwanie dla czytelnika

XXIX wiek.  Adam Zamoyski – wskrzeszeniec z XXI wieku – próbuje odnaleźć się w rzeczywistości wykraczającej poza znane mu czasy i prawa fizyki. Istoty postludzkie, postseksualne, rywalizacja na drabinie rozwoju i świat rodem z filmów science-fiction. W dodatku Zamoyski musi zmierzyć się z problemami z własną pamięcią i tożsamością. Wydaje się, że jest niewiele znaczącym frenem w nowym, biologicznym ciele, ale z jakiegoś powodu mężczyzna okazuje się ważny dla obecnego porządku świata. Jakie tajemnice kryje pamięć Zamoyskiego? Komu uda się wytrwać w lekturze, ten pozna odpowiedź.

Tymczasem Zamoyski zdołał dojść do dwóch wniosków, obu równie dlań nieodpartych. Pierwszego, że coś jest nie tak z jego głową; drugiego, że gdzieś między Warszawą a Szkocją, gdzieś nad Morzem Północnym – wszedł Zamoyski do środka filmu SF.

Łatwo nie było. Musiałam oswoić się ze specyficznym językiem i sposobem w jaki Dukaj wprowadza czytelnika do wykreowanego świata, a właściwie wrzuca go na głęboką wodę. Pierwszym zaskoczeniem jest specyficzna forma gramatyczna, która ma swoje zastosowanie i wyjaśnienie. Bardzo ciekawe zresztą, ale to już pozostawię tym, którzy postanowią sięgnąć po „Perfekcyjną niedoskonałość”.

Powiem szczerze, że z początku można utknąć. Wchodzimy w świat, którego nie rozumiemy ani my, ani Zamoyski. Dopiero z czasem otrzymujemy wyjaśnienia, oswajamy się z nowymi pojęciami, ale tak naprawdę ja nie byłam w stanie w pełni się do nich przyzwyczaić. Bardzo cenię sobie tego rodzaju pogrywanie z czytelnikiem, który już na samym początku przeżywa szok, wytęża umysł i zadaje sobie pytanie ”o co tu chodzi?”. Mnie osobiście ten szok zmotywował do czytania i podjęłam wyzwanie. Z każdą stroną mój apetyt i pragnienie poznania odpowiedzi rosły, a pobudzające wyobraźnię opisy i metafory dostarczały mi uczty literackiej. Pomimo szoku i dezorientacji, ta dukajowska unikalność pociąga i kusi, by się w niej zatopić. Ja kosztowałam ją na raty, dzięki czemu mogłam się nią cieszyć przez dłuższy czas.

Postacie w „Perfekcyjnej niedoskonałości” zostały skonstruowane bardzo przemyślanie, a każda z nich jest na swój sposób interesująca. Adam Zamoyski nosi pewnego rodzaju znamię groteski, co sprawiło, że od razu obdarzyłam go sympatią. Z kolei Angelika jest jedną z lepszych kobiecych bohaterek sci-fi – kobieta odważna, dumna, inteligentna i z charakterem. Relacja między nią, a Zamoyskim, została przedstawiona w sposób który bardzo lubię – z pewną dozą niedopowiedzeń, autentycznie i oryginalnie.

Gdyby nie była tak młoda, gdyby nie była w tak oczywisty sposób obca – pochodząca z obcego świata, z obcych czasów – mógłby przynajmniej objąć ją jakimś konkretnym uczuciem: nienawiścią, pogardą, odrazą, czymkolwiek. Tymczasem – epilepsja emocjonalna.

Jeśli chodzi o stworzony przez Dukaja świat, spodobała mi się wizja rozwoju człowieka, skutki jego udoskonalania i metafizyczne rozważania. Podziwiam autorów, którzy umieszczają akcję w tak odległych czasach, za ich wyobraźnię, otwarty umysł i umiejętność obserwacji teraźniejszości. „Perfekcyjna niedoskonałość” to science fiction z rozmachem, mocną wizją rozwoju fizyki i technologii, a także intrygującą hierarchią społeczną. Jednak od pojęć i zjawisk typu inkluzje, inkluzje logiczne, kły, saki, studnie czasu, meta-fizyka, kraft, komputer ostateczny, cybernetyczne smoki czy zagięcia czasoprzestrzeni, może rozboleć głowa.

Dukaja nie da się podrobić. Do twórczości autora trzeba dojrzeć i mieć cierpliwość. Ten unikalny, wyjątkowy styl może wydawać się jednocześnie kuszący i męczący. Jednak pomimo trudnej terminologii „Perfekcyjna niedoskonałość” to także ciekawa, pobudzająca wyobraźnię akcja, intrygi i świetne postacie. Na pewno jest to pozycja dla osób, które potraktują ją jako wyzwanie – dla doświadczonych miłośników fantastyki naukowej, tej twardej i trudnej.

To już nie déjà vu, pomyślał Adam, to schizofrenia rzeczywistości.

8/10

  • Marcin Zakrawacz

    Książka jak dla mnie idealna 😉

  • Ewa Matuszkiewicz

    Ja nie odnajduję się w twórczości tego Pana. Kilka lat temu próbowałam, ale po prostu to nie dla mnie. Ten język i styl autora jest dla mnie nie do przebrnięcia.