Leigh Bardugo, „Królestwo kanciarzy” – pożegnanie z ekipą Kaza Brekkera

„Królestwo kanciarzy” to kontynuacja dylogii „Szóstki Wron”, która okazała się jedną z ciekawszych serii fantastyki młodzieżowej jaką zdarzyło mi się czytać. Podobnie jak w pierwszej części, fabuła „Królestwa kanciarzy” toczy się wokół przekrętów, intryg, niespodziewanych zwrotów akcji i przygód szóstki bohaterów, których dobrze już znamy. Chociaż Kaz przyzwyczaił nas do tego, że zawsze ma jakiegoś asa w rękawie, przeciwności losu znacznie osłabiły całą ekipę. Akcja powieści rozgrywa się bezpośrednio po wydarzeniach z „Szóstki Wron”, o której kilka słów możecie przeczytać w mojej recenzji.

Nigdy nie wiemy co wydarzy się za chwilę. Mamy tylko to, co jest tu i teraz.

Leigh Bardugo stworzyła świat, który przyciąga. Nie jest może specjalnie fantazyjny, ale całkiem realistyczny. W „Królestwie kanciarzy” autorka skupiła się na rozwinięciu postaci i relacji, które w poprzedniej części zeszły na drugi plan. Wyeksponowanie Wylana i Jespera bardzo mi się spodobało – zagłębienie się w historię tych bohaterów dodało całej powieści emocjonującego dramatyzmu. Co do reszty postaci, na uwagę zasługuje wątek Niny i Matthiasa rozwinięty w ciekawy sposób, a także konsekwentne poprowadzenie relacji między Kazem, a Inej. Jednak te dwie ostatnie postacie, w moim odczuciu, straciły na swojej wyrazistości. Być może to dlatego, że autorka ukazała ich od innej strony, ujawniając ich słabości.

I to właśnie ostatecznie niszczy każdego z nas, pomyślał Kaz. Tęsknota za czymś, czego nigdy nie mogliśmy mieć.

„Królestwo kanciarzy” różni się od „Szóstki Wron”, ale jest udaną kontynuacją. Bardziej dojrzałą i mniej naiwną od pierwszej części. Niestety nie czułam już tego klimatu, tej magii, co wcześniej. Coś się zmieniło. „Królestwo kanciarzy” okazało się zbyt przewidywalne w swojej nieprzewidywalności. Co więcej, Bardugo rozpoczęła pewne wątki (głównie dotyczące griszów) i wyjaśniła je zbyt pobieżnie, co zaburzyło nieco logikę. Mimo to akcja przeniosła mnie do całkiem innej rzeczywistości, świata Ketterdamskich uliczek oraz szemranych interesów, gdzie przetrwa ten, kto potrafi się dostosować. Udzielił mi się też młodzieńczy zapał do naprawiania świata, a także zadośćuczynienia krzywdom.

Leigh Bardugo stworzyła ciekawą i wciągającą dylogię. Podobało mi się, że elementy fantasy są nienachalne, ale wyraziste. Stanowią smakowity dodatek, jednak najważniejsza jest akcja. „Królestwo kanciarzy” to przyjemna, dobrze napisana młodzieżowa powieść przygodowa. Dostarczyła mi sporo rozrywki i rozmaitych emocji.

7/10

  • Marcin Zakrawacz

    Pierwsza część bardziej mi się podobała, ta ich misja bardziej mnie przyciągnęła

    • Pierwsza część była bardziej przygodowa, miała klimat 😉

  • Ewa Matuszkiewicz

    Jak zwykle piękne zdjęcie:) moja córka bardzo sobie chwali tę serię, szczególnie zachwycona jest postacią Inej.

    • Bardzo dziękuję 🙂 Proszę pozdrowić córkę 🙂

  • Druga część jest zdecydowanie bardziej udana. pierwsza podobała mi się tak średnio, a drugi tom mnie totalnie powalił. To było naprawdę świetne i bardzo zżyłam się z bohaterami. Najbardziej nienawidzę tej jednej sceny kiedy jedna z fajnych postaci umiera 🙁

    • Dobrze, że nie zniechęciłaś się po pierwszej części i sięgnęłaś po „Królestwo kanciarzy”. Jak widać można się zaskoczyć 😉 Och tak, ta scena mnie też chwyciła za serce 🙁 Nie spodziewałam się tego.

  • Mi bardziej do serca przypadło „Królestwo kanciarzy”, choć ostatecznie końcówka złamała mi serce. 😉

    • Miałam podobne odczucia co do końcówki 😉