Rebecca Solnit, „Mężczyźni objaśniają mi świat” – przemoc ma płeć

Prawo do tego, by stanąć i zabrać głos, jest niezbędne do przetrwania, niezbędne, by cieszyć się wolnością i godnością. Mam ten przywilej, że chociaż w młodości mnie uciszano, niekiedy brutalnie, dorosłam do tego, by mieć własny głos: ta okoliczność na zawsze związała mnie z walką tych, którym głos odebrano.

Cytat ze zbioru esejów „Mężczyźni objaśniają mi świat”, którego autorką jest amerykańska pisarka i aktywistka Rebecca Solnit, stanowi istotę naszej egzystencji. Bo czy nie pragniemy wolności, prawa do decydowania o własnym życiu czy zachowania godności osobistej? Tylko tak możemy czuć się pełnowartościowymi ludźmi. Jednak prawo do posiadania głosu w swojej własnej sprawie nie jest takie oczywiste. Rebecca Solnit w swoich krótkich tekstach (książka ma nieco ponad 170 stron) zawarła wiele treściwych przemyśleń na temat różnorodnych form przemocy wobec kobiet. Podważanie wiarygodności i kompetencji kobiet to powszechna praktyka stosowana niezależnie od statusu społecznego. Przy czym Solnit nie uważa, że mężczyźni wyjaśniają świat w sposób niewłaściwy. Podkreśla, że chętnie słucha objaśnień w tematach, o których nie ma większego pojęcia. Jednak kiedy sama jest ekspertką danych zagadnień, często spotyka się ze strony mężczyzn z brakiem akceptacji jej autorytetu.

Autorka w swoich esejach zwraca uwagę na współczesne sposoby poniżania i uciszania kobiet, między innymi za pomocą Internetu i mediów społecznościowych. Przedstawia historie napaści, molestowania, gwałtów, morderstw i przemocy psychicznej, ale jednocześnie wyraża wiarę w to, że walka kobiet o wolność jeszcze się nie skończyła i będzie trwać. Przemiany dzieją się w umysłach i sercach, nie da się ich zatrzymać. Solnit opowiadając o pojedynczych aktach przemocy umieszcza je w szerokim kontekście kulturowym, by podkreślić, że nie występują one pojedynczo. Język autorki jest prosty, ale celny, pełen trafnych metafor i obserwacji. Solnit przytacza wypowiedzi Virginii Woolf i Susan Sontag, prowadzi inteligentną polemikę z ich tekstami i wypowiedziami. Mówi także o tym, że nie ma możliwości stworzyć idealnego świata, ale można dostrzegać we wszystkim nadzieję, okazję do zmiany i szerzenia idei. W „Mężczyźni objaśniają mi świat” pojawia się także dość świeże zagadnienie jakim jest „kultura gwałtu”. Niezwykle ważny temat we współczesnym świecie, w którym występuje przyzwolenie na przemoc seksualną i jej trywializacja – zamiast uczyć jak nie gwałcić, uczy się jak nie zostać zgwałconym. Kultura gwałtu to zakładanie po cichu, że gwałt jest zjawiskiem, z którego występowaniem trzeba się pogodzić, a jedynym sposobem na jego zapobieganie jest zastosowanie środków ostrożności przez kobiety.

Mamy do czynienia z urodzajem na gwałt i przemoc wobec kobiet – i w tym kraju, i na całej Ziemi. Przemoc tę jednak bardzo rzadko traktuje się jako problem z zakresu praw obywatelskich czy praw człowieka, jako kryzys, bardzo rzadko nawet w ogóle dostrzega się, że istnieje pewien jej wzorzec.

Doskonale rozumiem o czym pisze Solnit. Sama niejednokrotnie spotykam się z deprymowaniem, lekceważeniem i aroganckim traktowaniem. Zdarza mi się spotykać na swojej drodze mężczyzn, którzy zakładają, że mogę zdobyć ich szacunek tylko jeśli odpowiednio im zaimponuję lub takich, którzy w sposób niewybredny zwracają uwagę na mój wygląd. Uważają, że powinnam być zadowolona z wulgarnych komentarzy skierowanych pod moim adresem. Chciałabym żeby dzięki takim pozycjom jak eseje Solnit kobiety znalazły wsparcie i poczucie, że mają prawo walczyć o swoją godność w życiu codziennym, czy zawodowym. Solnit zwraca też uwagę na problemy mężczyzn we współczesnym świecie i presję jaka jest na nich wywierana. Podkreśla, że przecież nie wszyscy mężczyźni uciszają i tłamszą płeć przeciwną.

Wyzwolenie kobiet przedstawia się często jako ruch, który zamierza naruszyć lub przejąć męską władzę i przywileje, jak gdyby w ramach jakiejś ponurej gry o sumie zerowej w tym samym czasie tylko jedna z płci mogła być wolna i potężna. W rzeczywistości albo razem cieszymy się wolnością, albo też wszyscy i wszystkie gnijemy w niewoli.

Nie ze wszystkimi poglądami autorki mogę się zgodzić, zwłaszcza z tymi, w których obwinia kapitalizm o zło na świecie – jest to temat tak szeroki, że nie można sprowadzić go po prostu do kilku prostych wniosków. Jednak głos Solnit w sprawie kobiet jest mocny, ważny i pełen rozsądku. Polecam gorąco tę pozycję nie tylko kobietom.

 

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Karakter za egzemplarz książki.

  • Ja dziś skończyłem czytać. Momentami książka Solnit poraża – zwłaszcza statystykami związanymi z przemocą domową. Czasem rzeczywiście można napotkać uproszczenia, ale to chyba natura takich esencjonalnych tekstów.

    A co kapitalizmu – z którymi opiniami autorki się nie zgadzasz?

    • Jak dla mnie zbyt ogólnie (jednostronnie) ujęła kwestię wpływu kapitalizmu na pozycję kobiet, ale faktycznie może to wynikać z formy tekstu. Pewnie gdyby eseje były dłuższe mogłaby przyjrzeć się głębiej temu zagadnieniu.