Thomas Raab, „Cisza. Kronika życia pewnego mordercy” – śmierć jest wyzwoleniem

Karl Heidemann dorastał w niezrozumieniu, tłumacząc sobie świat na własny sposób. Nie potrafił się wpasować do otaczającej go rzeczywistości. Nie pomagała mu w tym nadwrażliwość słuchowa, która wyłączyła go z życia lokalnej społeczności. Ciszę, upragnioną ciszę, odnalazł przyglądając się śmierci swojej matki. Od tego momentu wiedział już jaki jest jego cel…

Powieść Thomasa Raaba to historia życia seryjnego mordercy o nietypowych motywacjach. Socjopaty z misją, którego nikt nie nauczył odróżniać dobra od zła. Bohater „Ciszy” jest przypadkiem nadwrażliwego na dźwięki dziecka, z którym rodzice sobie nie radzą. Jego zamiłowanie do ciszy wraz z czasem przeradza się w fascynację śmiercią. Na okładce możemy przeczytać, że książka spodoba się fanom „Pachnidła” i faktycznie, nieco przypomina powieść Patricka Süskinda. Podobieństwa są widoczne w kompozycji (historia życia mordercy od początków jego istnienia) i rozwoju obsesji. Główne postacie w obu powieściach charakteryzują się wyostrzonym jednym ze zmysłów. Nie doszukiwałabym się większej ilości podobieństw. W „Ciszy” autor w intrygujący sposób przedstawił tok rozumowania mordercy, który postrzegał śmierć jako coś pożądanego, wyzwalającego i pięknego. Przypadł mi do gustu także styl autora – oszczędny, jednocześnie momentami liryczny i melancholijny. Pomimo, iż w fabule pojawiają się mniej logiczne momenty, koncepcja jest ciekawa.

„Reszta życia.
Wielka niewiadoma.
Śmierć nie zakreśla na czerwono daty na kartce kalendarza, lecz niewidoczna niezmiennie spaceruje sobie obok człowieka, pozwalając mu wierzyć, że to się będzie ciągnąć i ciągnąć…”

Miejsca akcji mają swój klimat, wpływający na specyficzną atmosferę powieści. Wieś, w której Karl się urodził i dorastał, sprawia wrażenie oderwanej od reszty świata. Jakby stanowiła osobny organizm. Można dostrzec wiele ciekawych zjawisk, wynikających ze specyfiki lokalnych społeczności i kontroli społecznej. Ciężko jednoznacznie ocenić postępowanie głównego bohatera, a także innych ludzi, z którymi miał styczność na swojej drodze. Myślę, że ta niejednoznaczność jest największym plusem książki.

„Cisza” to powieść, w której znajdziecie więcej rozważań egzystencjalnych niż akcji. Ja jestem zadowolona, ale jeśli szukacie wciągającej rozrywki i zaskakujących zwrotów akcji, nie jest to pozycja dla Was. Rytm książki jest dość jednostajny, nie przyspiesza bicia serca, ale przyciąga. Jeśli się w niego wsłuchacie to lektura tej książki okaże się osobliwą podróżą do umysłu przestępcy nieprzystosowanego do rzeczywistości, który za cel swojego życia obrał unicestwianie życia.

„Cisza” jednym przypadnie do gustu, a inni uznają ją za nudną i przegadaną. Ja jestem bardzo zadowolona z godzin, które spędziłam z tą lekturą. A ponieważ było to moje pierwsze spotkanie z autorem, na pewno sięgnę jeszcze po jego twórczość.

7/10

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros

wydawnictwo-albatros

  • Ciekawy przypadek nadwrażliwość słuchowa. Jak na kryminał zapowiada się bardzo ciekawie.

    • Ciekawie, chociaż bez krwawej akcji 😉

  • Od razu przypomniała mi się „Cisza w Pradze” Jaroslav Rudiša i jeden z bohaterów – starszy pan, który nabawił się podobnej przypadłości, ale po śmierci żony. Zaczął wtedy uprawiać swoistą formę miejskiego terroryzmu – odcinał kable od głośników w restauracjach, przecinał słuchawki w komunikacji miejskiej i tym podobne.

    • Nie czytałam tej książki, ale to ciekawe, że nadwrażliwość w tym przypadku jest nabyta. Muszę kiedyś sięgnąć po ten tytuł 😉

  • Ewa Matuszkiewicz

    Tę książkę z pewnością nabędę 🙂

  • Pingback: Cisza – Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi()